Pierwsze wrażenia z Londynu

Miasto tysiąca miast. Takie są moje pierwsze wrażenia. Chyba nie było miejsca w którym czułabym się tak bezpiecznie i tak obawiała o swoje zdrowie, życie czy finanse jak w Londynie. Są miejsca okropne od których odwracam wzrok, ale i piękne w których przechodzę karmiczny orgazm. Są ludzie ogromnie życzliwi i pomocni, jak i zawistni złodzieje. Miasto tak wielu kultur i tak różnorodne, że ciężko je poznać w całości mając nawet kilka żyć.

Co z pracą? Dalej szukam, nie będzie to tak proste jakbym chciała, ale i w Polsce nie było. Raz, że mam już swoje wymagania, a dwa… praca przyjdzie w przyszłym tygodniu. Tak czuję.

Co z Paulem? No napisał. Jak mógłby nie. Ciemną ma duszę, ale zawsze pociągała mnie ciemność. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale nie zajmuje mnie to tak bardzo. Obiecałam sobie jakiś czas temu, że nigdy już przenigdy przez żadnego faceta płakać nie będę i dotrzymam sobie danego słowa. Widziałam się z nim od tej pamiętnej nocy tylko raz w przelocie. Jest połamany tak jak ja więc albo się zniszczymy i to pozwoli nam się poskładać lepiej, albo poskładamy się nawzajem w sielankowej atmosferze. Either way – fine by me.

light_and_darkness_united_by_gygrazok

Shit just got real.

A więc… jestem w Londynie. Nic się nie zmieniło, a zmieniło się tak dużo. To hasło przewodnie i myśli minionego weekendu. Przez shitowe wybryki Ryanaira, musiałam lecieć dzień wcześniej i przy okazji tego zahaczyłam o Rosz ha-Szana, czyli żydowski nowy rok. Choć sama jestem kompletnie innego wyznania, fajnie było w tym uczestniczyć, porównać podobieństwa i różnice z innymi z moich świąt. Specjalnie nie używam słowa na W., żeby przez przypadek googlowania ktoś ode mnie nie znalazł tego bloga. Lubię go mieć tylko dla siebie ^ ^. Co dalej, co dalej….

Następny akapit jest sponsorowany przez literę „Pe”. „P” jak Paul. OMG. taka dzikość… taka noc… waham się czy pisać do niego, ale do stracenia mam całe, no… nic, więc jutro, po odczekaniu odpowiedniej ilości czasu – napiszę. Chyba, że do tej pory sam się odezwie… Will see. Śniłam już o nim raz w świątyni i później. Dziwne to. Od wejścia z lasu do domu kiedy stał w drzwiach jakby mi ktoś dał obuchem przez łeb…
I jest starszy. O tak. Nie ma to akurat większego znaczenia. Przynajmniej dla mnie.

Londyn.

Co też przyniesiesz?

22007613_1521958734559981_4008735390404402049_n

Rozdarta między dwoma światami

Wciąż jestem w rozdarciu. Pomiędzy światem magii i szarej rzeczywistości. Przez 99% czasu potrafię łączyć je, myślę, całkiem nieźle, ale przychodzą momenty kiedy nie jest to tak proste. Choroba mnie dobija momentami i teraz przy okazji tego, że powrócił stres jest nieco gorzej. Mam dziesiątki rzeczy do zrobienia, a nie potrafię się ani zorganizować, ani zmobilizować do zrobienia czegokolwiek. Syf jaki mam w mieszkaniu, gdzie normalnie włącza mi się OCD kiedy książka leży krzywo, jakoś chyba wyleciało mi z głowy z wrzaskiem na widok tego bałaganu. Po oddaniu ostatniego zamówienia miałam praktycznie od razu wyjazd na Warszawkę i nie było kiedy ogarniać, wróciłam i… samo się nie posprzątało. Zamówienia doszły kolejne. Kilkanaście e-maili do opanowania w tym obietnice rodzinne, przeprowadzka do innego kraju za 3 tygodnie, a w drugiej pracy dalej o tym nie wiedzą xD ahhhh V. kiedy ty zmądrzejesz kobieto?

real_monsters_volume_2__ocd_by_zestydoesthings-d6x6eb2

I’ll found You in another life, when we are both cats

Tęsknię za Tobą, choć cię jeszcze nie widziałam. Wzdycham po nocach. Płaczę w poduszkę. Kocham ducha, który przychodzi czasami nieproszony do moich myśli i odrywa mnie od tego tu świata. Tak długo na ciebie czekam. Tak długo cię szukam. Może kręcimy się po prostu w kółko? Nie wiem. Tylko ta cholerna tęsknota za kimś lub za czymś, której nie mogę okiełznać. Za kimś lub za czymś czego jeszcze nie znam. Czy to już szaleństwo? Kochać ducha, wysyłać uczucia w pustkę.

Żegnaj

Powiedziałeś na początku, że ta piosenka przypomina Tobie mnie. Byliśmy razem prawie sześć lat. Burzliwy to był czas. Byłeś moją jedyną prawdziwą miłością. Wiele razy wracałam wspomnieniami do tamtego okresu i chciałam cofnąć czas, wrócić do „tamtej” mnie i „tamtego” Ciebie, do lata, które było słoneczne, do ciągłych wojaży, szycia,  walk i metalu. Minęło sześć lat odkąd się rozstaliśmy i prawdziwe są słowa, że potrzeba tyle czasu, żeby kogoś wyrzucić z organizmu ile się z tym kimś było. Dzisiaj doznałam prawdziwego olśnienia i pierwszy raz nie tęsknię, nie boję się Twojego widoku, ani Twojej obecnej miłości. Być może ostatni raz zobaczę Cię w sobotę, może w poniedziałek, albo tuż przed wylotem. Kto wie. Nie będę już jednak wracać myślami do tamtych dni. Szuflada zamknięta. Nie sprawi to żalu, ani podniecenia. The past is in the past.

Que que na-to-ra

Oto ja. Oto mój nowy blog. 4 licząc z rzędu, jeśli chodzi o blogi osobiste oczywiście.

Pierwszy prowadziłam za dzieciaka na pingerze jeszcze, ale irytowały mnie błędy serwerów, mnogość reklam i generalnie sam wygląd z którym można było zrobić w tamtych czasach tyle co nic.

Drugi był na blogspocie, dużo funkcji do wybrania, szalenie dużo możliwości, ale tak mi podpasował, że przeskakiwanie z jednego bloga na drugi bardziej do pracy było niewygodne poza tym kilka osób dowiedziało się, że „ten blog to Twój??” i trzeba się było ewakuować :P

Tak trafiłam tutaj i miałam założony blog 5 lat z czego przez ostatnie 3 w ogóle tu nie zaglądałam… Nie chciałam go usuwać, miałam tam trochę poprzenoszonych rzeczy z poprzednich blogów, myśli które chciałam zachować, aby nie uleciały w zapomnienie i tak je pielęgnowałam zapomnieniem, aż dziś przyszedł mi mail, że blog przechodzi w okres kwarantanny i co chcę z tym zrobić?
Moje piękne myśli, które zobaczyłam dzisiaj nie były tak piękne jakie je zachowałam w pamięci. Część zupełnie nieaktualna, część gorzka i smutna, a część totalnie jakbym to nie pisała ja. Cóż, tak to już bywa zmieniamy się z czasem i nic na to poradzić nie można. Ostatnie wpisy dotyczyły bardzo mrocznego etapu mojego życia, który się przekształcił w coś lepszego teraz, ale nie pozbyłam się wszystkich problemów, jednak minęło tak dużo czasu, że nauczyłam się jednej prawdy – życie jest jedno i jest krótkie, są momenty lepsze i gorsze, ale nigdy nie będzie idealnie chociażby dlatego, żebyśmy się nie zanudzili na śmierć. Dlatego też dwoma kliknięciami usunęłam całą pamięć po tamtym blogu i zaczynam ten. Brand new czwarty!

Rozgośćcie się. Nie przestawiajcie niczego i czytajcie jeśli chcecie. Nie wiem jak długo będę pisać i czy przestawię się na stałe pisanie czy okresowe. Okaże się.

eMcropped-universe-1351865_1920.jpg